Jak przed ślubem znaleźć czas dla siebie?

  • 31.07.2017

Pośpiech, ostatnie przygotowania i nerwowa atmosfera to realia większości par w dniu ślubu. Macie jeszcze czas na zaplanowanie go? Może jednak da się spędzić go trochę inaczej?

Większość narzeczonych nie planuje nawet chwili oddechu przed ślubem, mówiąc, że organizacja jest priorytetem i odpoczną „jak się już to wszystko skończy”. Owszem, po weselu stres opadnie, ale to zaowocuje brakiem energii, a ilość wrażeń, które skumulowały się w ciągu jednego dnia, nie pozwala nowożeńcom na zatrzymanie się nawet na chwilę. Dalej, jeśli urządzacie poprawiny, czeka Was kolejny dzień totalnego zmęczenia. Wieczorem będziecie żegnać ostatnich gości, porządkować po biesiadowaniu i omawiać z najbliższą rodziną wydarzenia, które miały miejsce przez ostatnie trzy doby. To oczywiście także urok tego czasu, ale uruchommy wyobraźnię i cofnijmy się na chwilę do środy poprzedzającej Wasz ślub, a może nawet o tydzień czy dwa wcześniej. Kiedy ostatni raz mieliście okazję usiąść przy sobie na spokojnie, wziąć się za ręce, niespiesznie napić się wina, spojrzeć sobie w oczy czy namiętnie się przytulić?

Wracamy do tu i teraz. Ten moment przedślubnej gonitwy jest jeszcze przed Wami. Skoro więc wiadomo, że będzie ciężko z czasem, a z nerwami – jeszcze ciężej, może by tak spróbować do tego nie dopuścić lub chociaż ograniczyć negatywne skutki decyzji, którą podjęliście? ;-)

Proponujemy wprowadzić w życie poniższe działania, które pozwolą Wam nabrać dystansu do przygotowań i zachować między Wami poczucie, że ślub i wesele wydarzą się dlatego, że jest Wam ze sobą dobrze, a nie dlatego, że macie sprawić frajdę wszystkim dookoła.

  1. Jeśli do uroczystości zostały więcej niż trzy miesiące, ustalcie jeden dzień w tygodniu, kiedy nie załatwiacie żadnych spraw związanych ze ślubem i weselem, a wieczór spędzacie we dwoje – bez akompaniamentu dzwonków telefonicznych i telewizji. Możecie czytać, słuchać muzyki, jeździć na rowerach, kochać się, gotować razem, oglądać film, przejechać się nocą autem po mieście i iść na spontaniczne lody albo pomilczeć w swoim towarzystwie. Niezależnie od tego, co będziecie robić, nie wolno Wam rozmawiać o organizacji ślubu i wesela. Niemożliwe? A kto rządzi Waszym czasem, jeśli nie Wy sami? Taka cotygodniowa przerwa w myśleniu o trudach organizacji pozwala parze przypomnieć sobie, dlaczego zdecydowała się na to „szaleństwo”. Jeśli to dzień, kiedy przychodzą Wam do głowy same nadzwyczajne pomysły lub zapomniane sprawy do załatwienia, zapiszcie je w notesie. Jeden dzień nic nie zmieni w kwestii organizacji dnia ślubu, a pomoże Wam w nabraniu dystansu do tego, co tak bardzo stresuje większość par: „A co, jeśli nie zdążymy?!”.
  2. Pewien ksiądz, składając parze życzenia po udzieleniu jej ślubu, powiedział: „Jesteście gotowi do drogi, teraz tylko pamiętajcie o serwisie”. Sposobom na podtrzymanie dobrej energii w małżeństwie poświęcimy odrębny artykuł, ale zasadę tę z powodzeniem można też zastosować przed ślubem. To, jak dbacie o to, aby nie pogubić się na co dzień podczas żmudnych ustaleń i przygotowań do tego wyjątkowego dnia, to tak naprawdę barometr Waszych uczuć.
  3. To, co skłóca pary najczęściej, to tematy: pieniędzy, roli rodzin w przygotowaniach, a także podział obowiązków. Niewiele zmienia się po ślubie. Te same tematy różnią żony z mężami. Okres narzeczeństwa to doskonały czas na ustalenie sposobu komunikacji między Wami, który zaprocentuje w pierwszych latach małżeństwa. Dialog, który będziecie ze sobą na co dzień prowadzić – dosłownie w rozmowach, ale i pozawerbalnie (gestami, mimiką, odwróceniem się na drugi bok, trzaśnięciem drzwiami, ale i przytuleniem w trakcie kłótni czy kupieniem bzu w grudniu) – będzie dobrą podwaliną pod dalszą pracę nad bardzo udanym związkiem.

Nie dajcie się poróżnić rodzinie ani znajomym. Wypracujcie schemat działania w procesie przygotowań do ślubu i wesela i bądźcie bardzo konsekwentni. Podszepty i choćby najlepsze pomysły mamy, ciotki, siostry, świadka, kolegi czy ojca, powinny zostać skonsultowane między Wami, najlepiej kiedy nie macie towarzystwa. To Wasz ślub, a nie całej rodziny – najważniejsze jest to, co Wam się podoba i czego Wy sobie w tym dniu życzycie.

Dlatego ustalcie rytuał przygotowań do ceremonii. Przygotujcie wspólną listę, na przykład w kalendarzu, który leży w domu, lub nawet tabelkę w Excelu, ale – co ważne – zawsze nagradzajcie się nawzajem za kolejne etapy ukończonych zadań. Wesele dopięte na ostatni guzik? Idziecie na kolację do ulubionej knajpki. Stroje skompletowane? Stawiacie w kalendarzu duży plus i uciekacie na pyszną kawę na mieście. Goście zaproszeni? Wsiadacie spontanicznie w auto o 21.00 i rano lądujecie na drugim końcu Polski (od czego jest urlop na żądanie?). Śniadanie na plaży w Sopocie lub oscypek z żurawiną pod Kasprowym Wierchem będą niezapomnianym punktem okresu narzeczeństwa, który będziecie wspominać przez długie lata.

  1. Jeśli dotrwaliście do tego punktu, to na pewno nie zdziwi Was ten pomysł. W tygodniu poprzedzającym ślub weźcie trzy dni wolnego w pracy. Dwa dni przeznaczcie na ostatnie przygotowania, a jeden na... ucieczkę we dwoje – od wszystkiego i wszystkich. Nie uprzedzajcie nikogo o tym, jesteście dorośli i naprawdę nie musicie się tłumaczyć, dlaczego chcecie w tym szaleńczym pędzie pobyć chwilę sami. Paradoksalnie w dniach przed ślubem i tuż po nim para niewiele czasu spędza we dwoje. Oczywiście z szacunku dla zaangażowania rodziców, rodzeństwa, świadków dajcie im przeddzień ucieczki znać, że będziecie niedostępni i prosicie o uszanowanie tego. Co ważne, zaplanujcie ten dzień z bardzo dużym wyprzedzeniem i pod żadnym pozorem nie rezygnujcie z niego. Spacer, wylegiwanie się w łóżku, siłownia i sauna, wycieczka nad jezioro lub rzekę, zabawa w escape roomie, wizyta w muzeum, oglądanie zdjęć z czasu, gdy zaczęliście się spotykać, wyjście do restauracji – cokolwiek wybierzecie tego dnia, powinno odwrócić Waszą uwagę od czekającego Was stresu. Powiecie pewnie: „Po co marnować czas? Odpoczniemy po ślubie”. I tak, i nie. Ile razy zdarzyło się Wam w życiu powiedzieć: „To już rok?! Jak to szybko zleciało”. Tym razem może być inaczej. Przedślubne wagary pozwolą Wam złapać oddech, świadomie pomyśleć o dniu, który Was czeka i spojrzeć na siebie z czułością, jaką być może przygotowania trochę przykurzyły.