Para Młoda przed sala weselną

Kameralnie i stylowo w gronie najbliższych – reportaż ze ślubu i wesela Dominiki i Rafała!

Źródło: Tomasz Kiełbasa

Ten ślub był wyjątkowy. Nastrojowa sala, piękna suknia panny młodej, wyraziste dodatki. Dominika i Rafał postawili na elegancję i skromność. Najważniejsze było dla nich wsparcie bliskich – żadnej rozdmuchanej imprezy. Rodzinny i ciepły klimat ceremonii udało się uchwycić fotografowi Tomaszowi Kiełbasie.

Dominika i Rafał poznali się przez zupełny przypadek! Rafał odwiedził swojego przyjaciela Bartka i tam... zauroczył się jego siostrą! – Jesteśmy razem już osiem lat, obecnie świeżo po ślubie, a zaręczyliśmy się dwa lata wcześniej.

Zdjęcia: Tomasz Kiełbasa 

Liczą się wspólne wartości

Para podkreśla, że różni się od siebie charakterami, jednak wspólne wartości zawsze pomagają jej się zrozumieć i znaleźć wspólny punkt widzenia. Dominika zaznacza również, że bardzo ważna jest przyjaźń, na której warto oprzeć związek: – Fundamentami naszej relacji są szczerość, otwartość i zaufanie. Brak tematów tabu i zrozumienie. Trudno jest mi sobie wyobrazić budowanie jakiejkolwiek więzi bez tych czynników. Chociaż bardzo różnimy się temperamentami i czasem trudno nam zrozumieć zachowanie i motywy postępowania drugiej osoby, to łatwo jest je zaakceptować, kiedy wiemy, że oboje mamy te same wartości bazowe. Poza tym po prostu bardzo lubimy spędzać ze sobą czas!

Data nie miała znaczenia

Dominika i Rafał należą do par, dla których data ślubu nie miała pierwszorzędnego znaczenia. Ważnym etapem był za to wybór odpowiedniej restauracji, która musiała być wystarczająco elegancka i reprezentatywna – ta, na którą się zdecydowali, spełniała wszystkie wymagania, co widać na pięknych zdjęciach z sesji. Dominika mówi: – Chcieliśmy, żeby uroczystość odbyła się w rodzinnym mieście obojga z nas, nie widzieliśmy naszego przyjęcia w dużym domu weselnym poza miastem. Dlatego wybraliśmy klimatyczną restaurację w samym centrum, niedaleko katedry, w której odbył się ślub i z której przeszliśmy razem z gośćmi piechotą. To sprawiło, że od razu po ceremonii atmosfera się rozluźniła i nie było czuć typowego napięcia charakterystycznego dla dużych wydarzeń.

Rafał podkreśla też, że przygotowania do ceremonii trwały rok, przy czym najintensywniejsze były ostatnie trzy miesiące. A co z listą gości? – Była czymś bardzo naturalnym. Zaprosiliśmy jedynie najbliższą rodzinę oraz przyjaciół i tak polecałbym zrobić każdej parze. To ważny dzień i warto mieć wtedy przy sobie wyłącznie ludzi, których naprawdę lubimy – dodaje.

Wszystko dlatego, że parze zależało na naturalności i luzie: – Chcieliśmy, by każdy, w tym i my, czuł się komfortowo. Pragnęliśmy, żeby goście mogli przeżywać to wydarzenie razem z nami bez poczucia, że są tylko biernymi obserwatorami. I udało się, bo Dominika ze wzruszeniem wspomina reakcje swoich bliskich: – Było wiele szczególnych momentów tego dnia: przysięga, życzenia, pierwszy taniec. Jednak wszystkie miały wspólny mianownik w postaci poczucia wsparcia i szczęścia naszych przyjaciół i rodziny.

Ślub to niespodziewane wydatki...

Młodzi mieli od początku sprecyzowaną wizję wesela, ale zaglądali też na blogi i fachowe strony internetowe w celu zaczerpnięcia inspiracji. Co ich zdziwiło i co doradzają narzeczonym, którzy dopiero szykują się do ślubu? Przede wszystkim dobre doszacowanie budżetu i danie sobie zapasu na drobne bądź zupełnie niespodziewane wydatki. – Nasz początkowy budżet został zwiększony o około 40%. Było to związane z kilkoma decyzjami, które podjęliśmy w trakcie przygotowań. Postanowiliśmy na przykład uatrakcyjnić wieczór o fotobudkę, lepszy alkohol i inną opcję menu – mówi Rafał i dodaje: – Trzeba również pamiętać o tym, że będzie sporo „drobnych” wydatków, które pierwotnie nie są uwzględniane, ale niemal zawsze się pojawiają. Są to przede wszystkim niewielkie zakupy, małe dodatki, czy też paliwo i opłaty parkingowe.

...a wesele to biznes

Dominika i Rafał kierowali się zdrowym rozsądkiem i twardo negocjowali ceny usług. Słusznie zauważają, że często firmy podnoszą ceny z racji samego faktu, że sprzedawany towar jest „ślubny”. Pan młody podkreśla: – Należy pamiętać, że ślub i przyjęcia weselne to po prostu biznes, narzeczeni to klient. Każdy z podwykonawców będzie chciał jak największy kawałek tortu dla siebie.

Co robić w takim przypadku? Rafał rozsądnie radzi: – Najlepiej zebrać oferty budżetowe od przynajmniej kilku usługodawców, by zorientować się w cenach, i przede wszystkim...negocjować. Wiele rzeczy, które normalnie są płatne, można dostać w gratisie, bo konkurencja w branży jest duża.

Paznokcie ślubne - jakie trendy rządzą w tym roku